rz. ż., C.Msc.lp ~iji, D.lm. ~iji ‘duże drewniane naczynie, wykonane z klepek, w nim kąpano się’ Wiś.
Do kąpieli służyły balije, także drewniane, wysokie na ok. 120 cm, długie na 180 cm, nie okrągłe lecz podłużne (owalne), tak że człowiek dorosły mieścił się leżąco. W naszym domu była balija, nawet się ją pożyczało innym. Kąpaliśmy się w każdą sobotę, ale najpierw było pieczenie chleba. W sobotę nosiło się do balii wodę z potoku, wchodziło do nniej 10 wiader lub konewek. Ta zimna woda czekała na rozgrzanie w ciekawy sposób. Gdy w piecu paliło się pod upieczenie chleba, do ognia wkładało się specjalne kamienie i gdy się mocno rozgrzały, a nie popynkały, Tata wyjmował je i wkładał do tej zimniej wody w balii.
Do prania bielizny też były balije, tylko niskie, może ok. 60-centymetrowe, dużo mniejszej miary niż kąpielowe. Takie balije używało się do prania lepszej bielizny, gorsza prało się w potoku.

