rz. n., Msc. ~tku D.lm.~ek~Ø ‘zakwas, kawałek ciasta chlebowego, zostawiany na zaczyn do nowego ciasta’ Glich.
Nie piekło się chleba na drożdżach, tylko na ciostku. To był inaczej teraz zakwas byśmy powiedzieli. Czyli w dzieży, w której się wyrabiało, zostawiało się kawałeczek ciasta otoczony mąką i ten kawałek był tjak w mojej dłoni by się, taka kuleczka. Otoczone mąką. I to zostawało w tej dzieży drewnianej, w której się chleb wyrabiało. I teraz tak – jeśli się piekło w ciągu tygodnia jeden raz, to to ciostko było dobre, bo to uschło, potem się to namoczyło, taki chleb długo dłużej musiał rosnąć niż na drożdżach i teraz też możemy kupić chleb na zakwasie, nie? To jest dokładnie to samo. Możemy nawet zakwas kupić – ja mam w słoiczku kupiony zakwas. I teraz było tak – jeżeli dłużej jak tydzień, to to ciostko się po prostu zepsuło, więc chodziło się do sąsiadki – bardzo pamiętam tą twoją babcię, do której mama mnie wysyłała, bo u was był zawsze w każdym tygodniu pieczony. U nas niekoniecznie. I kawałek ciostka się dostało. Wystarczyło nieduży kawałek, tylko trzeba było rozmnożyć to w domu, czyli to jakby, żeby więcej tego było. Ale był specyficzny. Dużo żytniej mąki. Bardzo smaczny.