zaimek ‘kiedyś’ Wiś.

Do Dobczyc poszedł na nogach, bo nie było nie było samochodów w ogóle i późnij była powódź. Powódź była jak wracoł, a już było ku wiecorowi, co tam dbali (…), nie było samochodów i trzeba było do domu iść po operacji. No i patrzy, to on to opowiadoł, wierzycie to nie wierzycie, nie to nie. Godoł, że stoi jakosik tako pani, tako czorno wysoko, no i godo tak że to, no śmierć, żeby (…) przenieść ją. Legutka była, później ktosik umarł tam pod Grodzisko. Godo będziesz długo żył, będziesz długo żył.

Tak mnie kiesik gwarzył, ja nie wim, czy to prowda czy nie, ale może prowda.

Dodaj komentarz