rz. ż., C.Msc.lp.~ce, D.lm. ~ek~Ø ‘ogpol. popitka’ Wiś.
Bardzo lubiłem ziemniaki takie ugniecione, puree sie to teraz nazywa z kwaśnym mlekiem. To wyglądało w ten sposób, że była miska, bo nas było w domu siedmioro chyba w tym okresie. Miska na środku stołu, zimniaków tam było nagniecione, nakładzione. Na środku mama robiła, taki krater,
taką niziółkę, do tego nalewali kwaśnego mleka no i każdy sobie łyżką brał tych zimnioków. No i troszkę do zimnioków mleka. Z jednej miski. (…) Później jak przyszedł postęp to już jedliśmy ze wspólnej miski, ale każdy miał przed sobą na przychlipke, czyli taką małą miseczkę, w której tam było albo to mleko albo kompot no cokolwiek. (…) Ale to cośmy z tego pili to się nazywało pituk. (…) Na przychlipkę, no przechlipywało się do tych zimniaków, suche trochę były, do popicia. Łyżką to się tego nabierało to co tam było.