A: A czy u Pani w domu piekło się chleb?

B: Tak, tak! Ja przed tym, przed tym to był piec. Tam, u… w domu co byam, to miaam na cztery chleby.
A tu miałam na sześć, alem przerobia, jakem przerobia wode, tom robiła centralne, no bo monż tutej, tu jest łazienka, no to były potem na cztery. A teraz to już jes zlikwidowane, no bo…Sama sobie, komu bede piec te chleby?

A: A jak się robiło taki chleb?

B: No… no już jak było już lepiej, bo jak sie mlekiem kwaśnym zarabiało, czy, czy tego, to już był taki ten chleb pulchniejszy. I i i on… i naprawde, inacze smakował. No i wyrobiło sie, to były takie dziyski, takie, zależy jak na, na tego, abo niecki. No i sie wyrabiało taki chleb, siedzioł, musioł tam pokisieć ze, ze dwa, ze dwie godziny, potem sie rozpalało w piecu tam tym drzewem, no i patrzeć aż napaliło, to sie wygarnęło ogień…

A: Czym się wygarniało?

B: Taki ciosek sie nazywał. Taki taki, taki z desek, taki był zrobiony ciosek, na takim kiju dłużkim, wygarneło sie, na łopate, dało sie wyngli… to, te, te, to paliło, co sie paliło jeszcze, ten ogień dało sie pod blache.

A: A jak się sprawdzało, czy piec już jest rozgrzany?

B: Widziało sie jak jest białe, po tyn, jak sie nazywało to, ja tego dawno… podniebionie! No ten po lot…, po tym, tego, co był tam. Bo jak gdzieś jeszcze nie było dopalone, to zaraz carne było, to nie, jakby kominiorz tam wloz dopiero.

A: A ten dół w piecu, pamięta Pani, jak się nazywał?

B: Płyta.

A: Płyta?

B: No, płyta taka, to na tym chleb sie kładło. To było z takich… no to było z gliniane. No to musiało być gliny, żeby to mogło sie tego. No jak sie za bardzo zapaliło, to sie i nie roz chleb przypoloł! Bo to tu też wygarneło sie, albo tego, a jak sie za dużo zapaloł, to gazety kładli na wierzk jak widzieli że już, że to chleb bardzo sie pali… ale musioł chleb być półtore godziny w piecu, musioł być.

A: A zanim się włożyło ciasto do pieca, to trzeba było zrobić jakiś znak na nim?

B: Tak, ale to sie już, to wieta wy, to na, na stolnicu tu na tym wyrywało sie tego chleba bo, bo, bo obtertało sie go w monce, był taki jak, tego, okrągły, tak jak były kłosołki takie, i z tego, słyszałyście o takich kłosołkach? To były takie, z, plecione z… […] No, no i do takie kłosołki sie kładło on se rósł. No a tam sie paliło w piecu. Potym sie kładło łopatę… A łopeteście widziały tyż? Takie łopaty duże, no i, i kładło sie tyn chleb, i go sie, troche… i potym sie go obmyło, troche, i my tam robili krzyżyk.

A: Krzyżyk?

B: Krzyżyk na wierzku. Albo łyżkom no byli tak robili tak, tak. Taki, na samym wierzku. No i on. Czasem to sie popynkał tak, ze bokami to był popenkany, a czasem to był tak pienknie upieczony, że nic nie pynkło, nic, tak ładnie sie upiekł, a czymu to było, to ja tyż nie wiem.

Zofia Jamróz, ur. 1937 r., Wiśniowa

Dodaj komentarz