Bo se nie zapomny takiego hrabie, jak przysed do tego do partyzantów, tu tam do nas. Przysed, bo chcioł przeżyć. Przyniós se walizko, mioł srebrno łyżeczke, srebrny tyn, no wszystkie całe przyrządzynia mioł w tym. łon myśloł tak, ze idzie na wycieczke cy na co, jo nie wiem. A on mówi, że chce przeżyć. łon nie wiedzioł cym sie krowa doi, jakim mlekiem nawyt. A siostra moja prawie doiła krowo, a łon tak idzie i paczy sie skod się to mlyko lyje, a ta psysła wzięła dojka i chlust mu w oczy prosto. Nie zapomne tego, to widzę do dziś dnia. A on tak straśnie nie wił. Późnij jak dali mu jedzynie, a on wysed do mamy: „Gospodyni, niech gospodyni zje ten pobiad a udoi mi śadłego mleczka”. Bo on myśloł, ze się zsiadłym mleczkiem krowa tyz doi. No nie wiedzioł, nie rozumioł tego i się mu nie dziwię. No ale zginął niedługo, nie było go.

Karolina Moryc, ur. 1931 r., Lipnik

Dodaj komentarz