Do kościoła szło się siedym kilometrów do Wiśniowyj na nogak, ale buty się niesło na rynce, bo jak by w nik zaszed do Wiśniwyj, to było juz po butak, a były ino jedne.
łodbitki się takie zrobiły na nogach, spynkane były co sie krew loła nieroz, no i co? Ale to wszystko się przeżyło. Wszystko się przeżyło. Tak było. A zjeś co? Tako ławka była, drugie te takie ławki, co wkoło tego wszystko i łyżki i jedna micha ło takich łuchak no i to żeby ino zjeść, żeby sie ino pojadło. A dzisioj? Nie wiadomo co zjeść, żeby smakowało, nie wiadomo, przebierają to. My korpiele zeby były, kapusta, zeby ino było pojeść, zeby było coś, zeby sie zasycić. A ze szkoły jak my sły, nie zapomnę nigdy, jak my kradły korpiele. Rosły tam, takie ze wsi korpiele nasadzone były. No a my takie głodne stale chodziły przeci, no to my porwały po korpielu, łupie zymbami, jakie były dobre! (…) No ale tak było, zeby ino zjeść coś.

Karolina Moryc, ur. 1931 r., Lipnik

Dodaj komentarz